Minority language at home czyli podejście MLAH

Podejście MLAH czyli Minority Language At Home to jedna, i chyba najbardziej powszechna alternatywa dla podejścia OPOL – one person one language (pisałam o tym tutaj). MLAH polega na tym, że język mniejszościowy (niedominujący) stosowany jest w domu, podczas gdy język większościowy to język otoczenia, używany na co dzień poza domem. Jest to naturalne rozwiązanie w rodzinach emigrantów, expatów, gdy oboje rodzice mówią tym samym językiem a mieszkają w obcym kraju, np. polska rodzina mieszkająca w UK – polski używany jest w domu, a angielski, z oczywistych względów, poza domem. W takim przypadku dziecko ma dwa naturalne konteksty języka. Początkowo język „rodzinny” jest dominujący, zwłaszcza gdy dzieci są małe i więcej czasu spędza się w domu, w otoczeniu rodziców. Sytuacja zaczyna się nieco zmieniać kiedy dziecko idzie do przedszkola, później szkoły, gdzie posługuje się wyłącznie językiem otoczenia. Naturalnie zaczyna mniej czasu spędzać z rodzicami, a więcej z rówieśnikami i opiekunami, z którymi rozmawia w języku większościowym. Nie tylko stopniowo wzrasta wówczas ekspozycja na język otoczenia, ale i staje się on dla dziecka coraz ważniejszy, a tym samym dominujący, ponieważ jest językiem rówieśników.

Choćby rodzice dokładali wszelkich starań i konsekwencji w kultywowaniu rodzimego języka, w większości przypadków to właśnie język otoczenia (ang. community language) stanie się dla dziecka dominujący. Wystarczy porównać poziom języka angielskiego w rodzinach immigrantów w UK – rodzice, owszem posługują się biegle angielskim, ale jest to dla nich drugi język (L2) a ich dzieci urodzone i wychowane już w UK, są w pełni dwujęzyczne, z dominacją języka angielskiego. Rodzice w takiej sytuacji nigdy nie będą native speakerami języka, ich dzieci – tak.

Jeszcze większą rozbieżność w umiejętnościach językowych między rodzicami a ich dziećmi można zauważyć w innych krajach, z mniej „oczywistym” językiem niż angielski, przykładowo w Skandynawii. To dobre pole do badań na ten temat, zważywszy na dużą liczbę polskich rodzin mieszkających w Norwegii czy Szwecji. Dla polskich rodziców, przeprowadzka do któregoś z tych krajów jest często pierwszym kontaktem z językiem i jako dorośli ludzie opanowują go zazwyczaj w stopniu komunikatywnym lub umożliwiającym im pracę i życie codzienne na miejscu. Ich dzieci natomiast, albo tam się rodzą albo przyjeżdżają jako kilkulatki i uczą się lokalnego języka jak rodzimego, uczęszczając do przedszkoli i szkół. W takim przypadku polski rodzic nigdy nie dorówna swojemu dziecku w biegłości szwedzkiego czy norweskiego. Często słyszałam o tym, że rodzic odbierając swoje dziecko z norweskiego przedszkola nie rozumie rozmowy własnego dziecka z kolegami i że jest w szoku, że jego dziecko w ogóle tak dobrze zna język. Kiedy na co dzień w domu używany jest język polski, rodzice rzeczywiście mogą nawet nie zdawać sobie sprawy ze stopnia zaawansowania swoich dzieci w np. norweskim. Później coraz częściej sami zaczynają polegać na tej umiejętności u swoich dzieci. Dochodzi do sytuacji w życiu codziennym, że dziecko robi za tłumacza w przestrzeni publicznej bo rodzic „nie radzi” sobie jeszcze z językiem tak dobrze.

Dlatego właśnie w tym podejściu bardzo ważna jest konsekwencja rodziców w posługiwaniu się językiem ojczystym, np.polskim, w domu w celu jego „zachowania”. Często dom i rodzice to w obcym kraju jedyna możliwość na kontakt z językiem ojczystym. Podobnie jak w podejściu OPOL, konsekwencja stosowania danego języka w kontakcie z dzieckiem wyznacza jasne granice i kontekst. Podejście MLAH ma również większe szanse powodzenia we wzmacnianiu języka mniejszościowego niż przy stosowaniu OPOL ponieważ posługują się nim oboje rodzice, a nie tylko jedna osoba.

Właściwie jedyną potencjalną kwestią problematyczną przy stosowaniu podejścia MLAH jest stosunkowo mała ekspozycja dziecka na język otoczenia do momentu pójścia do przedszkola / szkoły i obawa o to, że dziecko będzie „opóźnione” językowo w stosunku do rówieśników. Jednak wszystko wskazuje na to, że dzieci w grupie rówieśniczej wyjątkowo szybko uczą się języka kolegów, a im młodsze tym szybciej im to przychodzi. I jeszcze niejeden rodzic mocno zdziwi się przysłuchując się rozmowie swojego dziecka z kolegami pod norweskim czy szwedzkim przedszkolem 🙂

Istnieje alternatywa zarówno dla podejścia OPOL jak i MLAH i jest to metoda Time and place. O tym w kolejnym wpisie.

Stay tuned!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *