Wychowanie dwujęzyczne a konsekwencja językowa

Wychowanie dwujęzyczne to test ducha dla rodzica. Wygrywają tylko wytrwali i cierpliwi. Odpuścisz – przegrywasz.

Wychowanie dwujęzyczne to nie tylko fajne momenty, duma rodziców i zazdrosne pytania „a skąd mały tak zna angielski?” To również orka na ugorze. Często inni pytają mnie „i chce ci się tak ciągle po angielsku?”, „a nie masz czasem ochoty tak normalnie po polsku z dziećmi pogadać?”. O ile rzeczywiście mówienie po angielsku nie męczy mnie jakoś szczególnie, a nawet to lubię (inaczej pewnie bym tego nie robiła), to faktycznie przyznaję, że trzeba się pilnować. Nie żeby nie przechodzić na polski, ale żeby nie odpuszczać 💪

Przede wszystkim – konsekwencja

Chyba najważniejszym warunkiem wychowania dwujęzycznego jest KONSEKWENCJA. Samo wprowadzanie dwujęzyczności zamierzonej wymaga dużego samozaparcia, a dodatkowo w podejściu OPOL (one parent one language), rodzic posługujący się językiem mniejszościowym ma mocno pod górkę więc musi być wytrwały i cierpliwy. Zwłaszcza, że efekty widać dopiero z czasem.

Bardzo często rodzice odpuszczają, myśląc, że ich wysiłki i tak idą na marne, bo dziecko dużo chętniej używa języka większościowego. Co gorsze, często dzieci rozwijają opór wobec języka mniejszościowego i odmawiają posługiwania się nim. Tu jest właśnie ta cienka granica, którą łatwo przekroczyć kiedy rodzic za bardzo „narzuca się” z językiem i w efekcie dziecko się buntuje. Wówczas dziecko reaguje irytacją, złością, mówi, że nie rozumie i prosi rodzica, żeby mówił do niego w innym języku. To dzieje się bardzo często, kiedy rodzice nagle wpadają na pomysł, żeby uczyć dziecko języka obcego i zaczynają puszczać mu bajki w tym języku. Dziecko jest wtedy zdezorientowane, faktycznie nie rozumie i się buntuje. Wówczas rodzice skarżą się, że ich dzieci nie chcą oglądać bajek w obcym języku. I nic dziwnego.

Co robić gdy dziecko chętnie przechodzi na polski?

Mi też często zdarza się, że mój syn mówi do mnie po polsku pomimo całej mojej konsekwencji w kwestii angielskiego. Ignacy często na moje pytania po angielsku odpowiada po polsku, zwłaszcza po dłuższej ekspozycji na polski, na przykład po powrocie z przedszkola lub od dziadków. Przede wszystkim nie można się zrażać! W takiej sytuacji konsekwentnie zadaję kolejne pytanie po angielsku i staram się „sprowadzić” rozmowę z powrotem na angielski, komentując jego odpowiedzi albo nawet parafrazując po angielsku to, co właśnie powiedział po polsku.

U nas przykładowo wygląda to tak –

Ja – „What did you do in playschool?”

Igi – „Budowaliśmy wieżę”

Ja – „You were building a tower?”

Igi – „Tak. Taką dużą, z klocków”

Ja – „How big was it?”

Igi – „Taaaaka duża, czerwona i zielona i budowałem z Frankiem”

Ja – „Wow, was it that big? Red and green, I’m sure it was very nice”

Igi – „Yes, it was very nice”

BINGO!!! Nieźle poszło. Tu rozkręca się i już dalej opowiada mi całą historię po angielsku 😃

…and Pani Kasia gave us these new blocks and I was building with Franek…..

U nas takie podejście póki co zawsze się sprawdza, czasem przejście na angielski zajmuje więcej czasu, czasem mniej ale zawsze działa.

Wygląda dziwnie ale działa

Podobne sytuacje zdarzają się na przykład na placu zabaw, kiedy Ignacy jest otoczony przez inne dzieci. Wówczas do mnie też zwraca się po polsku – „Mama, patrz co ja umiem!” Wówczas zawsze komentuję po angielsku „Wonderful! Very nice trick. Just be careful.” Igi pyta „a mogę na zjeżdżalnię?”, a ja na to „Sure, you can slide” itd. Często widzę zdziwione spojrzenia innych rodziców (i dzieci właściwie też) ale co tam! Są dopiero zdziwieni, kiedy Igi przybiega i krzyczy „Mama, did you see me sliding down?!” 😎

Taka sytuacja oglądana z zewnątrz może wyglądać dziwnie – ja mówię do dziecka po angielsku a dziecko do mnie uparcie po polsku. Jednak jak już pisałam – konsekwencja. A drugą zasadą, której się trzymam to nie zmuszanie mojego dziecka do mówienia po angielsku tylko zachęcanie go. O ile czasem zaczynam się irytować, że na moje uparte pytania po angielsku, odpowiada po polsku, to nie okazuję mu tej irytacji. Nie zdarzyło mi się jeszcze powiedzieć „Speak English to me please” i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Po prawie 4 latach tego eksperymentu, wiem, że cierpliwość i konsekwencja się opłaca 😊

Zachęcam wszystkich rodziców do nie poddawania się, życzę cierpliwości i konsekwencji we wprowadzaniu języka obcego 💜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *